Dzisiaj Kochani chciałbym podzielić się z wami pierwszą z dziecięciu cech charakterystycznych dla nauczycieli Bożych. Wpis ten jest oparty na fragmencie podręcznika dla nauczycieli z Kursu Cudów, rozdział 4. Jakie są cechy charakterystyczne nauczycieli Bożych?. Sam Kurs Cudów z kolei jest jednym z ważniejszych tekstów, jakie do tej pory przeczytałem. Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Cię do przeczytania Kursu Cudów, jeżeli jeszcze go nie czytałaś/eś. W kolejnych wpisach będę opisywał kolejne cechy.

 

Powierzchowne cechy nauczycieli Bożych nie są wcale jednakie. Nie wyglądają oni tak samo dla oczu ciała, pochodzą z przeróżnych środowisk, ich doświadczenia świata różnią się wielce, a ich powierzchowne “osobowości” są całkiem odmienne. W początkowych stadiach swego funkcjonowania jako nauczyciele Boży nie nabrali też jeszcze głębszych cech charakterystycznych, które ustanowią ich tym, czym są. Bóg ofiarowuje Swym nauczycielom wyjątkowe dary, gdyż mają oni wyjątkową rolę w Jego planie Pokuty. Ich wyjątkowość jest oczywiście tylko chwilowa – osadzona w czasie jako środek służący wyprowadzeniu z czasu. Owe wyjątkowe dary, zrodzone w świętym związku, ku któremu skierowana jest sytuacja nauczania – uczenia się, stają się cechą charakterystyczną wszystkich nauczycieli Bożych, którzy zrobili postępy we własnej nauce. Pod tym względem są oni wszyscy tacy sami.

Wszystkie różnice pośród Synów Bożych są tymczasowe. Niemniej jednak można powiedzieć, że – w czasie – zaawansowani nauczyciele Boży mają następujące cechy charakterystyczne.

 

I. Zaufanie

Oto podstawa, na której opiera się ich zdolność do spełniania ich funkcji. Postrzeganie jest wynikiem uczenia się. W rzeczy samej postrzeganie jest uczeniem się, bo przyczyna i skutek nigdy nie są oddzielone. Nauczyciele Boży mają zaufanie do świata, ponieważ nauczyli się, że nie rządzą nim prawa wymyślone przez świat. Rządzi nim moc, która jest w nich, lecz która od nich nie pochodzi. Właśnie ta moc utrzymuje wszystko w bezpieczeństwie. To dzięki tej mocy nauczyciele Boży patrzą na świat przebaczenia.

Gdy raz się tej mocy doświadczy, ponowne zaufanie własnej, mizernej sile jest niemożliwe. Któż usiłowałby fruwać z maleńkimi skrzydłami wróbla, gdy dano mu potężną moc orła? I któż pokładałby swą wiarę w nędznych darach ego, gdy złożone są przed nim dary Boże? Co skłania ich do dokonania owej zmiany?

 

A. Rozwój zaufania

Najpierw muszą przejść coś, co można nazwać “okresem odczyniania”. Nie musi to być bolesne, lecz zazwyczaj tak się tego doświadcza. Wydaje się, że coś jest nam odbierane, i z początku rzadko rozumiemy, że jedynie rozpoznajemy brak wartości tego. Jak można postrzec brak wartości, chyba że postrzegający jest w pozycji, skąd musi widzieć wszystko w innym świetle? Nie znajduje się jeszcze w punkcie, w którym mógłby dokonać zmiany wyłączeni wewnętrznie. Plan wymaga zatem czasami zmian w tym, co wydaje się okolicznościami zewnętrznymi. Zmiany te są zawsze pomocne. Gdy nauczyciel Boży się tego nauczy, przechodzi do drugiego stadium.

Następnie nauczyciel Boży musi przejść “okres porządkowania”. Przysparza to zawsze nieco trudności, bo nauczywszy się, że zmiany w jego życiu są zawsze pomocne, musi teraz decydować o wszystkim na podstawie tego, czy zwiększa to ową pomocność, czy też jej szkodzi. Odkryje, że wiele, jeżeli nie większość z tego, co uprzednio cenił, będzie po prostu przeszkadzało jego zdolności do dokonania transferu tego, czego się nauczył, na nowe sytuacje, gdy będą one powstawać. Ponieważ nadawał wartość temu, co naprawdę jest bezwartościowe, nie będzie generalizował lekcji z lęku przed stratą i poświęceniem. Potrzeba ogromnie dużo nauki, aby zrozumieć, że wszystkie rzeczy, zdarzenia, spotkania i okoliczności są pomocne. W tym złudnym świecie powinno się je uznawać za rzeczywiste jedynie do tego stopnia, do jakiego są pomocne. Słowa “wartość” nie może odnosić się do niczego innego.

Trzecie stadium, przez które nauczyciel Boży musi przejść, można nazwać “okresem zrzekania się”. Jeżeli jest to interpretowane jako rezygnowanie z czegoś upragnionego, będzie wywoływało ogromny konflikt. Tylko nieliczni nauczyciele Boży całkowicie uciekną przed tym strapieniem. Nie ma jednak sensu w oddzieleniu tego, co wartościowe, od tego, co bezwartościowe, chyba że podejmie się następny oczywisty krok. Z tego też powodu okres pokrywania się jednego z drugim będzie okresem, w którym nauczyciel Boży będzie czuł się wzywany, by na rzecz prawdy poświęcić to, co jest dla niego naprawdę dobre. Nie zdał sobie jeszcze sprawy z tego, jak zupełnie niemożliwe do zrealizowania byłoby takie żądanie. Może się tego nauczyć tylko wtedy, gdy faktycznie zrezygnuje z tego, co bezwartościowe. Dzięki temu nauczy się, że tam, gdzie spodziewał się zgryzot, w zamian znajdzie radosną beztroskę; tam, gdzie myślał, że go o coś proszono, znajdzie dar, którym jest obdarzony.

Teraz przychodzi “okres spokojności”. Jest to czas ciszy, w którym nauczyciel Boży odpoczywa nieco w umiarkowanym spokoju. Teraz konsoliduje wyniki swej nauki. Teraz zaczyna widzieć wartość transferu tego, czego się nauczył. Potencjał tego jest dosłownie oszałamiający i nauczyciel Boży jest teraz na takim etapie w swoich postępach, że widzi w tym swoje wyjście. “Zrezygnuj z tego, czego nie chcesz, a zachowaj to, czego chcesz”. Jakże proste jest to, co oczywiste! I jakże łatwe do uczynienia! Nauczycielowi Bożemu potrzebny jest ten okres wytchnienia. Nie zaszedł jeszcze tak daleko, jak myśli. Gdy jednak będzie gotów pójść dalej, podąży, mając u boku potężnych towarzyszy. Teraz przez jakiś czas odpoczywa i gromadzi ich, nim pójdzie dalej. Odtąd nie będzie szedł sam.

Następne stadium to zaiste “okres niepokoju”. Teraz nauczyciel Boży musi zrozumieć, że nie wiedział naprawdę, co było wartościowe, a co bezwartościowe. Dotychczas nauczył się naprawdę jedynie, że nie chciał tego, co bezwartościowe, i że chciał tego, co wartościowe. Jego własne porządkowanie nie miało jednak znaczenia i nie zdołało nauczyć go, na czym ta różnica polega. Idea poświęcenia, tak centralna w jego własnym systemie myślowym, sprawiła, że osądzanie było dlań niemożliwe. Myślał, że nauczył się chęci, lecz teraz widzi, że nie wiem, czemu owa chęć służy. I teraz musi osiągnąć stan, który może pozostać niemożliwy do uzyskania przez długi, długi czas. Musi nauczyć się wyzbywać wszelkiego osądu i w każdej  okoliczności pytać tylko, czego naprawdę chce. Gdyby każdy krok w tym kierunku nie był tak silnie wzmacniany, byłoby to zaprawdę trudne!

I wreszcie nadchodzi “okres dokonania”. Właśnie wtedy to, czego się nauczył, zostaje skonsolidowane. Teraz to, co przedtem było widziane jako  zaledwie cienie, staje się konkretną zdobyczą, na którą można liczyć we wszystkich “sytuacjach kryzysowych”,  jak również w spokojnych czasach. Zaiste spokojność jest jej rezultatem – wynikiem uczciwej nauki, spójności myśli i pełnego transferu. Jest to stadium prawdziwego pokoju, bo tu w pełni odzwierciedlony jest stan Nieba. Stąd droga do Nieba jest otwarta i łatwa. W rzeczy samej, ono już tu jest. Któż “udawałby się” dokądkolwiek, jeżeli pokój umysłu jest już całkowity? I któż usiłowałby zamienić spokojność na coś bardziej  pożądanego? Cóż mogłoby być bardziej od niej pożądane?

 

 

 

Moja strona, blog, kanał jest utrzymywany z waszych środków. Każda przekazana przez Was darowizna jest dodatkową zachętą do dalszej pracy. Dziękuję, że rozważasz przekazać mi darowiznę. Nie pobieram stałych opłat ze sesje, ale jeżeli czujesz, że Tobie pomogłem bezpośrednio na sesji, poprzez wpisy na blogu, wiadomości na Telegramie, cytaty na stronie czy filmiki na Bitchute i masz ochotę się odwdzięczyć to kliknij w poniższy baner: 


Natomiast, jeżeli chcesz skorzystać z sesji online, w pierwszej kolejności zapraszam Ciebie na stronę www.dariuszlipka.com/sesje/ oraz zapoznanie się z regulaminem sesji. Do usłyszenia i do zobaczenia!

Leave a Comment