Patrzenie w słońce – moje pierwsze doświadczenia

Część piękna Duszo! Dzisiaj chce się z Tobą podzielić moimi pierwszymi doświadczeniami i odczuciami patrzenia w Słońce. Najpierw będziesz mógł przeczytać moje zebrane notatki z patrzenia, a później, jeśli masz ochotę to kliknij w poniższy filmik z mojej relacji.

Słońce jest takie oczywiste, że aż o nim zapomnieliśmy. Przecież nie moglibyśmy istnieć bez niego. Ta ognista kula daje nam przede wszystkim ciepło, a to był jeden z głównych powodów, dla których postanowiliśmy przeprowadzić się wraz z rodziną do hiszpańskiej Javea, w której jest około 320 dni słonecznych w roku. Jest to jedno z nielicznych miejsc na całej kuli ziemskiej mające tak wiele dni pełnych słońca.

Jak to się u mnie zaczęło?

Natknąłem się na filmy dokumentalne o życiodajnej energii i zainspirowany energią słoneczną postanowiłem sprawdzić to na sobie.

Patrząc się w słońce stajemy się szczęśliwi, lżejsi, bezpieczniejsi. Słońce daje nam światło oraz ciepło.

Bezpiecznie jest patrzeć w słońce wtedy, kiedy jest nisko nad horyzontem i jest na wysokości naszego wzroku. Najlepiej jest to robić do godziny po wschodzie oraz najwcześniej na godzinę przed zachodem. Możemy być spokojni o swój wzrok. Gorzej może być ze wzrokiem, jeżeli nie będziemy przestrzegać tych „okienek” czasowych. Zresztą nasze oczy same „powiedzą” nam, kiedy zaczną łzawić i po prostu boleć, a świadomie nikt przecież nie chce sobie zrobić krzywdy.

Gdy patrzymy w słońce stajemy bosymi stopami na odkrytej ziemi i skupiamy się nie tylko na słońcu, ale także na naszym oddechu. Zaczynamy od 10 sekund i każdego dnia dodajemy kolejne 10 sekund. Celem jest dojście do 45 minut nieustannego patrzenia. Dlaczego akurat 45 minut? Krew potrzebuje właśnie tyle czasu, żeby okrążyć cały organizm. Podczas patrzenia naświetlamy nasze krwinki i stajemy się dosłownie istotami światła. Przez 45 minut cała krew przepływa przez gałki oczne i jeśli patrzymy przez tyle czasu to nasłoneczniamy całą krew w naszym organiźmie.

Słońce mamy całkowicie za darmo i każdy może korzystać z jego dobroci. To jest takie proste, a może właśnie przez to, że jest tak łatwo dostępne, to ludzie nabierają podejrzliwości albo po prostu kierują się lękiem mówiąc, że uszkodzą sobie wzrok. Jest dokładnie na odwrót.

Zazwyczaj rytuał patrzenia w słońce idzie w zgodzie z rozwojem świadomości. Mimo, że jest to taka prosta czynność, to nie każdy jest na to gotowy. Słońca nie wykorzystujemy, ponieważ energetycznie jest ojcem, który czuwa, zawsze jest i ochrania energetyczną matkę Ziemię. Nasz umysł będzie szukał wymówek i będzie mówił, że to głupie, ale tutaj trzeba kierować się bardziej sercem.

Każdy z nas ma taki gruczoł, który nazywa się szyszynka, często zwany trzecim okiem czy okiem Horusa. W dużym skrócie mówiąc ten mistyczny organ jest odpowiedzialny za nasz rozwój duchowy, naszą intuicję, sen, wyższy poziom świadomości, lepsze widzenie i czucie. Patrzenie w słońce powoduje, że szyszynka pobudza się, regeneruje, odżywa i dzięki temu dostrzegamy bardziej piękno otaczającego nas świata, jesteśmy pogodniejsi i mniej chce nam się jeść, co akurat jest bardzo pozytywne. Energia ze słońca jest krystalicznie czysta.

Odkąd patrzę w słońce wyrzuciłem okulary przeciwsłoneczne. Ludzie tak naprawdę powinni używać ich tylko jak jeżdżą na nartach, kiedy słońce odbija się od śniegu i nas oślepia oraz na plaży, kiedy słońce odbija się od piasku. W innych okoliczność tak naprawdę nie są nam potrzebne. Tylko nam uszkadzają wzrok.

Już wczesne chrześcijaństwo było religią słoneczną. Rzymianie jednak im zabronili tego robić. Patrzenie w słońce było sposobem na zrozumienie Jezusa. Celem było wyzwolenie zdolności duchowych. Prawdziwa siła i nauka Jezusa. Ja akurat nie jestem zwolennikiem żadnej religii, bo uważam, że każda z religii ogranicza wolność człowieka i chce go kontrolować. Najbliżej mi do buddyzmu, ale dalej nawet buddyści ubierają się w konkretne rzeczy i mają swoje konkretne rytuały, czyli też w pewnym sensie jest to religia ograniczona.

Fizyczne słońce to brama do innego świata. Świata duchowości. Słońce daję ogromną energię, dlatego trzeba mieć odpowiednie nastawienie, kiedy patrzymy na nie.

Inkowie, Aztekowie, Grecy, Egipcjanie – starożytne cywilizacje praktykowały patrzenie w słońce.

Na YouTube jest film dokumentalny „Słoneczna karma”. W moim odczuciu jest on bardzo tendencyjny, ponieważ zasiewa w ludziach wątpliwości, podejrzliwość i strach w stosunku do patrzenia w słońce. Główny bohater wydaje się być bardzo spięty, kiedy patrzy na słońce, a taka praktyka powinna sprawiać przyjemność i radość. Tak samo nie powinno dochodzić to mocnego łzawienia oczu, ani to bólu oczu. Dla bezpieczeństwa należy w takiej sytuacji przerwać patrzenie. Robi się to z kwestii zdrowotnych, poszerzania poziomu świadomości, dla lepszego kontaktu z naturą i dla swojej własnej intuicji.

Natomiast zdecydowanie polecam filmy na YouTube Vincentego Docenta – to właśnie on mnie zainspirował do patrzenia w słońce. Dziękuję! Jestem mega Tobie wdzięczny!

A poniżej moje pierwsze doświadczenia, a w razie pytań chętnie służę pomocą na moim Instagramie oraz jak masz ochotę i to czujesz, to po prostu napisz. Chętnie Ciebie poznam!

Leave a Comment