Cześć! Fajnie, że jesteś! Dzisiaj chciałem podzielić się z Tobą moją ewolucją żywieniową w pigułce. Nie będę się wdawał aż tak bardzo w szczegóły, bo inaczej powstałaby z tego wpisu książka.

Moim zdaniem to, co spożywamy zawsze idzie w parze z naszym poziomem świadomości. Im bardziej jesteśmy świadomi czym jest pożywienie, jak wpływa na nasze ciało i czy dane pożywienie przybliża nas do zdrowia czy do choroby, tym bardziej przykładamy się do tematu żywienia. Na pewno to jest kwestia zdobywanej wiedzy i doświadczenia. Zauważyłem, że własnie takie osoby mają w sobie najwięcej pokory i nikomu niczego nie narzucają.

Jak byłem mały i zanim jeszcze zacząłem grać w tenisa (zacząłem w wieku 9 lat), to odżywiałem się bardzo typowo: w naszym domu było mięso, od czasu do czasu jedliśmy w fastfoodach, bo akurat w tamtych czasach był boom na McDonald’s czy KFC. Jak miałem te 9-10 lat to pamiętam, że miałem taki rytuał z moją babcią, że chodziliśmy na FishMaca, do tego były fryteczki, też czasami CocaCola, no i na deser ciasteczko jabłkowe. Później był boom na KFC, uwielbiałem jeść łagodne nóżki z kurczaka, colesław oraz kukurydzę. Można powiedzieć, że wszystkożerny byłem gdzieś do 26-27 roku życia (dzisiaj mam 31). Później jak byłem coraz starszy i coraz więcej trenowałem w tenisa, to jadłem coraz mniej w fastfoodach i w domu mimo, że dalej były produkty pochodzenia zwierzęcego (mięso, nabiał, mleko, jajka), to jakość tych produktów była coraz lepsza. Pamiętam, że w wieku 12-13 lat jak czasem chodziłem na wagary, to szedłem sobie do Maca czy do KFC i zawsze wleciały jakieś fryteczki czy jakaś inna głupotka. Chociaż wtedy to było dla mnie czymś normalnym. Jako nastolatek nie miałem jeszcze świadomości żywieniowej, a wręcz byłem bardzo nieświadomy żywieniowo. Nie był to jeszcze mój czas…

Pierwsze przebłyski wpływu jedzenia na organizm miały miejsce w okolicach 16-17 roku życia, kiedy trenowałem tenisa w jednej z hiszpańskich akademii. Zacząłem się trochę bardziej kontrolować, jeżeli chodzi o spożywane słodycze i innego rodzaju puste kalorie, kiedy trenowałem po 5-6 godzin dziennie. Na fastfooda pozwalałem sobie gdzieś tak raz na 2 tygodnie. Uznawałem, że skoro trenuję tak ciężko, to mogę sobie pozwolić na takie jedzenie. To była moja wymówka i brak wiedzy. Już powoli sobie zaczynałem zdawać sprawę, że mimo iż to jedzenie jest bardzo smaczne, to nie najlepiej się po nim czuję.

Największy jednak przełom miał miejsce kiedy miałem 26 lat. To był czas kiedy zacząłem się też interesować rozwojem duchowym oraz miałem krótki epizod z firmą MonaVie. Mimo, że sposób prowadzenia biznesu jakim jest MLM nie podoba mi się, to sam produkt MonaVie był super. W tym czasie dowiedziałem się trochę wpływie jedzenia na nasz organizm. Mniej więcej wtedy natknęliśmy się razem z Karoliną na film Garego:

Ten film otworzył nam oczy i od niego zaczęło się nasze żywieniowe przebudzenie. Postanowiliśmy odstawić mięso i zaraz praktycznie w tym samym czasie też wszystkie inne produkty pochodzenia zwierzęcego. Zrobiliśmy to ze względów zdrowotnych oraz etycznych. Poczuliśmy, że tak musimy zrobić i że to będzie nie tylko lepsze dla nas, ale także chociaż w jakimś stopniu przyczynimy się do nie krzywdzenia zwierząt, które też czują i mają prawo żyć zupełnie tak samo, jak my ludzie. Podekscytowani tą zmianą chcieliśmy spowodować, żeby wszyscy inni też przechodzili na weganizm (błąd :)). Idąc jednak za ciosem i pokazując ten filmik najbliższym spowodowaliśmy, że moim rodzice, brat i siostra też przeszli na weganizm. Był w nich na początku pewien opór i podejrzliwość, ale poszło jakoś nadzwyczajnie lekko, ponieważ my (ja i Karolina) byliśmy żywym przykładem. To był nasz sukces.

To był czas, kiedy czytaliśmy duże ilości książek, oglądaliśmy sporo filmów o odżywianiu, o dietach roślinnych itd. To był moment, kiedy mocno poszerzyliśmy nasz poziom świadomości. Błędem jednak było nakłanianie innych do takiego sposobu odżywiania. Myśleliśmy, że taki sposób odżywiania jest najlepszy dla wszystkich, nie uwzględniając przy tym indywidualnej drogi, procesu oraz poziomu świadomości każdej z osób. Może dlatego później wróciliśmy jeszcze do jedzenia wszystkiego, potem do wegetarianizmu, pescowegetarianizmu. Próbowaliśmy różnych rzeczy na sobie, ale w głębi czuliśmy, że możemy dać z siebie więcej i że musimy dalej rozwijać się w tym kierunku i znaleźć odpowiedni dla nas sposób odżywiania.

Rok 2018 można powiedzieć, że był kolejnym przełomem. W miarę mojego rozwoju duchowego postanowiłem ponownie odstawić produkty pochodzenia zwierzęcego. Odżywiałem się wegańsko i natrafiłem na dietę ketogeniczną, która bardzo mnie pochłonęła. Byłem w stanie codziennie po kilka godzin uczyć się o niej (przejrzałem praktycznie wszystko co możliwe na YouTube, robiłem mnóstwo notatek). W między czasie natknąłem się też na blog www.zdrowietoenergia.pl i prowadzący tego bloga Marian zainspirował mnie to zrobienia 36 godzin postu. Po tym poście moje podejście do żywienia totalnie zmieniło się, a to zbiegło się też z czytaniem książki Davida R. Hawkinsa Przywracanie Zdrowia, która też zmieniła moje postrzeganie. Bardzo dużo zmian w krótkim czasie można powiedzieć.

Postanowiłem połączyć dietę wegańską z dietą ketogeniczną po obejrzeniu tego filmiku:

A do tego jeszcze założyłem sobie, że będę robił okresowe posty i doprowadzę do tego, że będę miał jeden posiłek dziennie. W tym czasie oglądałem dużo na YouTube Dr. Berg i Thomasa DeLauera oraz poszerzałem mocno wiedzę z zalet jakie przynoszą okresowe posty i niejedzenie przez minimum 16 godzin na dobę. To do mnie bardzo przemawiało i dzięki tym praktykom zaczynałem się czuć lepiej i lepiej. Miałem dużo więcej energii.

Później jednak roślinna dieta ketogeniczna okazała się dosyć nudna i monotonna i mój organizm zaczął domagać się innych produktów. Zacząłem mieć ochotę na jajka oraz na masło. Wprowadziłem te produkty do mojego odżywiania. Dalej rozwijałem się duchowo, dużo medytowałem, spędzałem sporo czasu w naturze. Zacząłem postrzegać pożywienie jako informacje i że jedzenie ma konkretną wibrację oraz konkretną energię. Zaczynałem dostrzegać, że ludzie, zwierzęta oraz natura jest ze sobą połączona i zrozumiałem już raz na zawsze, że człowiek nie powinien zjadać zwierząt i szanować naturę. Uznałem, że skoro zwierzęta zjadają rośliny, a potem człowiek zjada zwierzę, to możemy zwierze pominąć i oszczędzić im życie i rośliny zjadać bezpośrednio.

Obecnie, praktykując patrzenie w słońce, głęboką medytację, uziemianie, długie spacery i ciągłe poszerzanie swojej świadomości postanowiłem zaufać swojej intuicji, która podpowiedziała mi, żeby odżywiać się głównie na surowo. Dzisiaj jem głównie warzywa, owoce, piję wyciskane soki, jem nasiona, pestki, kiełki czy orzechy. Dzisiaj patrzę na jedzenie bardziej przez pryzmat energii słonecznej oraz energii emocji, która działa bezpośrednio na jedzenie oraz wodę. Obecnie jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy odżywiają się głównie słońcem, powietrzem i miłością. Kiedyś to była dla mnie abstrakcja. Nie mówię, że kiedyś będę bretarianem czy będę odżywiał się praną, ale kto wie, może to będzie dalszy ciąg mojej ewolucji żywieniowej. Ciężko powiedzieć co będzie dalej.

Podsumowując nie uważam, żeby jedna dieta była lepsza od drugiej i nie zamierzam nikogo nakłaniać na cokolwiek. Każdy człowiek jest wolną jednostką i każdy ma prawo jeść to, na co ma ochotę i co jego intuicja podpowiada. Każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje czegoś innego. Wszelkie spory wokół jedzenia uważam, że kompletnie nie mają jakiegokolwiek sensu, ponieważ tak naprawdę każdy musi sam doświadczyć i poznać siebie w różnych sytuacjach i z różnym pożywieniem. Jedno jest pewne, żeby móc się wypowiadać na którąkolwiek z diet, trzeba najpierw je spróbować na sobie. Szczytem hipokryzji i ignorancji według mnie jest to, kiedy ludzie wypowiadają się o dietach, których nigdy nie spróbowali. Na przykład jak może osoba jedząca produkty pochodzenia zwierzęcego mówić, że wegetarianizm czy weganizm nie jest dobrą dietą i oceniać ludzi odżywiających się w ten sposób? Skąd może to wiedzieć, skoro sam nie spróbował. Ja nie uważam siebie za eksperta, ale spróbowałem na sobie wielu diet i mam porównanie, dlatego moim zdaniem nie ma co ufać nikomu w tym zakresie albo przynajmniej mieć ograniczone zaufanie i samemu doświadczać i próbować i wyrabiać swoje własne zdanie i obserwować swój własny organizm. Nie ma co kopiować. Trzeba odnaleźć to, co jest tylko dla Ciebie najlepsze.

PS. Jeżeli jesteś otwarty/a na poszerzanie świadomości żywieniowej to zapraszam Ciebie do zakładki filmy . Życzę Tobie udanego poszukiwania i doświadczania! Jeżeli masz ochotę do mnie napisać albo podzielić się swoją historią to możesz śmiało to zrobić poprzez Instagram .

Do usłyszenia!

Poniżej jeden z ostatnich filmów, które oglądałem w związku z moim poszerzaniem świadomości żywieniowej:

Leave a Comment