Cześć! Nie trafiłaś/eś tutaj przypadkowo. Skoro zainteresował Ciebie ten wpis, to znaczy, że wiesz, że istnieje coś więcej. Takie właśnie przeczucie zawsze miałem od małego. Zawsze wiedziałem, że istnieje coś więcej i że to, co dzieje się w świecie zewnętrznym, to nie jest ostateczna rzeczywistość. Nie wiedziałem jednak o co w tym wszystkim chodzi. Dlaczego mam takie odczucia? Czy ze mną jest coś nie tak? Może tylko ja tak mam i nikt inny? Jak byłem nastolatkiem, to kompletnie nie wiedziałem o co w tym wszystkim chodzi. Wiedziałem, że coś jednak jest na rzeczy.

Nie mam pojęcia na jakim etapie swojego rozwoju duchowego jesteś, ani czy masz kontakt ze swoją duszą czy też nie. Mam jednak nadzieję, że jak będziesz czytała/czytał ten wpis, to poczujesz, że nie jesteś w tym wszystkim sama/sam. Na naszej planecie jest coraz więcej osób, które czują podobnie i podświadomie wiedzą, że w życiu chodzi o coś znacznie większego i że każdy z nas jest tutaj w konkretnym celu. Nasza planeta i jego pole elektromagnetyczne zgodnie z rezonansem Schumana (możesz dowiedzieć się o nim wchodząc w zakładkę filmy) podwyższa swoje wibracje i coraz więcej osób zaczyna przebudzać się i odczuwać siebie w inny niż do tej pory sposób.

Poszukania swojego przeznaczenia oraz swojej duszy zacząłem jakieś 5 lat temu i w tym wpisie chciałbym w dużym skrócie podzielić się z Tobą moim pierwszym przebudzeniem, które później okazało się, że było jednym z wielu. To był dopiero początek.

PRZEBUDZENIE

Od mojego pierwszego przebudzenia zaczynam moją książkę „Trening Życia. Po drugiej stronie rakiety”, także kto jeszcze nie czytał może zgłosić się po e-booka, którego z miłą chęcią prześlę na maila zupełnie za darmo.

To był etap, kiedy mieliśmy rozwieść się z Karoliną po 4 latach małżeństwa. Nasz syn Janek miał wtedy 3/4 latka, a naszej córki Kornelci nie było jeszcze na tym świecie. Od dłuższego czasu nam nie układało się. Ja byłem pochłonięty graniem w tenisa i nie osiągałem takich rezultatów jakie bym chciał, a mimo to goniłem za punktami do klasyfikacji ATP. Goniłem za wygrywaniem w meczach tenisowych z myślą, że to spowoduje, że będę spełniony i że wreszcie poczuję się szczęśliwy. Iluzja. Relację z Karoliną odkładałem na później. Wciąż powtarzałem jej, że jeszcze trochę, że jeszcze ten rok, a kiedy dany rok kończył się, ja wciąż grałem. Nie mogłem się wyrwać z tej spirali, a jak później okazało się tenis nie był tym, co powinien był robić przez całe swoje życie (chyba, że pomoc trenerska swojemu synowi i konsultacje tenisowe, w celu pomagania innym podejmować mądre decyzje tenisowe). Miałem przekonanie, że za jakiś czas jak skończę grać w tenisa, to wszystko się ułoży. Nie działałem tu i teraz, tylko żyłem w głębokiej iluzji. Żyłem w swoim ograniczonym umyśle, nie mając dostępu do swoich głębszych odczuć, a co za tym idzie byłem bardzo ograniczony, jeśli chodzi o zdolność odczuwania emocji (nie miałem wtedy w sobie empatii) i to musiało się odbić i karma musiała jakoś wrócić. To było nieuniknione. Wszechświat musiał mnie jakoś wystawić na próbę.

Takie podejście doprowadziło do tego, że Karolina miała już miała dosyć związku ze mną. Nie chciała mieć męża i ojca, którego ciągle nie ma, a nawet jak już jest, to i tak ciągle trenuje i przygotowuje się do turniejów i jest nieobecny. Dążyłem do tego co zewnętrzne, odrzucając przy tym swoją duszę, która wołała, ale ja jej nie słuchałem. Kierowałem się moim ego i w tamtym czasie oczywiście moje ego nie chciało się przyznać do błędu i broniło się jak tylko mogło, zwalając winę na Karolinę. Prawdę mówiąc wina była po dwóch stronach, jak to w każdym z konfliktów, ale nie byliśmy w stanie wyjść poza ego i w nim tkwiliśmy. W głębi duszy czułem, że nie robię tego co trzeba, ale jednak w tenisa grałem od 17 lat i tata zainwestował w mój tenis ogromne pieniądze. Bałem się tak po prostu zrezygnować. Kierował mną strach: co pomyślą inni jak przestanę grać? Co powiem tacie? Jak tata zareaguje? Poddam się? Tyle walczyłem i teraz tak po prostu mam się poddać? Jak ja będę się czuł bez tenisa? Co pozostanie? Ego strzelało różnymi myślami, a ja nie potrafiłem tego przerwać. Miałem masę wątpliwości i zamartwiałem się, a przy tym bałem się, że Karolina mnie zdradzi. Byłem zazdrosny i bałem się. Nie miałem jeszcze wtedy świadomości jak pracować z myślami, emocjami oraz jak poczuć siebie i żyć w zgodnie ze sobą. Nie wiedziałem o sile przyciągania i że podobne przyciąga podobne. Nie wiedziałem jaki wpływ na zdrowie oraz na innych mają negatywne emocje. W tamtym czasie byłem wśród 10-ciu najlepszych tenisistów w kraju i tłumaczyłem sobie, że nie zrezygnuję teraz przecież. W końcu jestem dosyć dobry… Stałem na rozdrożu, ale jednak nie chciałem podjąć odważnej decyzji, zgodnej z moją duszą. To wszystko doprowadziło do tego, że Karolina podjęła decyzję o rozwodzie, kiedy byłem na turnieju w Egipcie.

W tym czasie totalnie rozkleiłem się. Wpadłem w głęboką rozpacz. Poddałem się. Przestałem walczyć. Największe cierpienie jednak powodowało jednak myślenie o tym, że Karolina w przyszłości będzie z jakimś innym mężczyzną i że mojego syna będzie wychowywał jakiś inni facet. Miałem takie urojone myśli… To pokazywało jak bardzo byłem przywiązany do Karoliny i że jestem z nią nie tylko ze względu na to, że ją kocham, ale ze względu na przyzwyczajenie, wygodę czy seks. Żyłem w głębokiej iluzji, totalnie nieświadomy czym jest miłość. Gdybym prawdziwie kochał, to nie bałbym się rozwodu. Po prostu pozwoliłbym jej odejść. Nie byłem w stanie tego wszystkiego ogarnąć i dałem ujście wszystkim swoim emocją i dzisiaj okazuje się, że to poddanie i uwolnienie było moim pierwszym krokiem do mojego przebudzenia i wejścia na ścieżkę rozwoju duchowego i poszukiwania swojej duszy. Wejście na tą odpowiednią ścieżkę zaczęło się od cierpienia, któremu się totalnie poddałem. Było ciężko, ale było warto.

W momencie tej rozpaczy i poddania wpadła mi w ręce książka Eckharta Tolle „Potęga teraźniejszości”. Tą książkę dostałem zresztą wcześniej na urodziny od Karoliny. A tą książkę dostała Karolina od innego mężczyzny. Karolina tej książki nie przeczytała i postanowiła mi ją przekazać. Różne zbiegi okoliczności, ale dzisiaj też wiem, że przypadków nie ma.

Wiedza, którą nabywałem z tej książki w połączeniu z praktyką zawartych w niej wskazówek oraz ta cała moja rozpacz doprowadziła do tego, że pojawił się ogromny wewnętrzny spokój oraz wypłynęła ze mnie niesamowita bezwarunkowa miłość. Zacząłem coś w końcu odczuwać! Moja energia została uwolniona. Zacząłem dostrzegać przyrodę, uśmiechałem się do wszystkich dookoła, napisałem do Karoliny zupełnie szczerze, że ją kocham taką jaka jest i że przepraszam ją za wszystko i wybaczam jej wszystko. Nie miałem jednak pewności czy będziemy jeszcze razem. W jednej chwili poszerzyła mi się świadomość i zacząłem postrzegać świat bardziej wielowymiarowo. Miałem dużą przyjemność z grania w tamtym turnieju i wiedziałem, że wszystko się ułoży, gdzie temu głębokiemu spokojowi, którego doznałem podczas czytania książki. Stałem się bardzo obecnym człowiekiem, osadzonym w teraźniejszości, czułem się taki zakorzeniony i pełny miłości. Ten cały stan trwał jednak tylko około 2 miesięcy. Myślałem, że już tak będzie na zawsze i to mnie zgubiło. Przestałem praktykować i spocząłem na laurach. Wróciliśmy do siebie z Karoliną i było cudownie przez te 2 miesiące, ale później znowu był powrót do starych schematów. Do czasu kolejnego cierpienia i przebudzenia o której na pewno jeszcze Wam napiszę.

Dużo miłości i otwartości Kochani! Do następnego i do zobaczenia na Instagramie!

2 Thoughts to “Moje pierwsze przebudzenie”

  1. Jerry

    Dzięki za tą historie Darek ?

    1. dariusz.lipka@imprimus.pl

      Cała przyjemność po mojej stronie!

Leave a Comment