Przygotowania do drugiego duchowego przełomu

Witaj ponownie na moim blogu! Ciesze się, że jesteś ze mną! Dzisiejszy wpis będzie nawiązywał do wpisu o moim pierwszym przebudzeniu. Jeżeli jeszcze go nie czytałaś/eś, to kliknij tutaj.

Niedługo po moim pierwszym przebudzeniu podjęliśmy decyzję wspólnie z Karoliną o drugim dziecku. Kornelcia miała pojawić się na świecie we wrześniu 2014, a ja miałem jeszcze całe kilka miesięcy na granie w tenisa (zamiast pomagać Karolinie w ciąży, to grałem jak wariat – nie miało to praktycznie nic wspólnego ze świadomym rodzicielstwem – później to się odbiło na samopoczuciu Karoliny i później na zachowaniach Kornelci jak już była na świecie). To miał być mój ostatni pełny sezon turniejowy. Jeżeli interesują Ciebie szczegóły, to znajdziesz ich więcej czytając moją książkę (chętnie wyślę Tobie e-booka na maila). Bieg wydarzań w książce kończy się w 2015 roku, także dzisiaj już mam zupełnie inną perspektywę po 4 latach.

Kornelcia urodziła się, a ja wytrzymałem tylko 2 miesiące bez grania w turniejach. Kiedy kończyłem grać, gdy rodziła się Kornelcia byłem w swojej życiowej formie. W tamtym czasie szkoda mi było skończyć, ale z drugiej strony jak tu dalej grać jak się ma dwójkę dzieci i żonę w potrzebie. W listopadzie 2014 pojechałem na turnieje do Maroka mimo sprzeciwu Karoliny. Za bardzo myślałem o sobie w taki egoistyczny sposób. Mimo wcześniejszego przebudzenia wróciła moja stara wersja. Pomyślałem, że skoro już mamy dwójkę dzieci i że jesteśmy już razem, to teraz mogę znowu sobie trochę pojeździć. Zaczęły wracać stare schematy…

W 2015 roku definitywnie postanowiłem skończyć grać w tenisa, bo miałem już wybór: albo tenis albo rodzina. Nie byłem już w stanie tego pogodzić. Po zakończeniu kariery szybko musiałem zająć się czymś innym. Zacząłem pisać książkę oraz zacząłem trenować innych zawodników. Książkę potraktowałem jako swoją terapię. Było mi lżej po jej napisaniu, ale i tak nie przepracowałem „mojego tenisa” do końca, a przede wszystkim nie poznałem siebie wystarczająco.

Przez 2015, 2016 i połowę 2017 roku jakoś przetrwaliśmy, a ja w 2017 roku znowu nabrałem chęci do grania w Polskich turniejach i na jednym z turniejów w Mrągowie, gdzie zagrałem bardzo słabo i byłem podłamany, Karolina spytała się mnie: gdzie chciałbyś trenować, że osiągnąć więcej niż dotychczas w tenisie? Sam byłem w szoku, że takie pytanie zadała. Mimo wszystko jednak mnie wspierała, mimo tych wszystkich trudnych sytuacji związanych z moim tenisem. Wspomniałem wtedy o akademii tenisowej Davida Ferrera. Tego samego dnia napisałem do akademii…

Miesiąc później byliśmy już w załadowanym samochodzie w drodze do hiszpańskiej Javea. Wzięliśmy parę kredytów (trochę nieprzemyślanych) i uznaliśmy, że jak wyjedziemy do Hiszpanii, to dopiero wtedy będziemy szczęśliwi. Wciąż podejmowaliśmy działania bez skupienia się na dogłębnej pracy nad sobą. Uciekaliśmy tak naprawdę przed sobą i myśleliśmy, że szczęście jest wszędzie, tylko nie tutaj. Mimo pierwszego przebudzenia. Widocznie to nie było wystarczające cierpienie…

Przez kilka miesięcy trenowałem w akademii po około 6 godzin dziennie, a między czasie nie miałem za dużo czasu dla rodziny, bo byłem zmęczony i musiałem odpoczywać. Zacząłem sobie narzucać ogromną presję, bo skoro dokonuję takich poświęceń, to muszę teraz mieć wyniki. Później dochodziła kwestia pieniędzy, których brakowało, wszystko szło na tenis. Tak było do czasu wyjazdu na turnieje do Ugandy w maju 2018 roku. W tym miejscu rozpoczął się mój drugi przełom, o którym przeczytasz w następnym wpisie.

2 Thoughts to “Przygotowania do drugiego duchowego przełomu”

  1. CassiniCassani

    Hmm ale CR7 ma rodzine i gra na światowym poziomie w piłke, nie chce być złośliwy itd. bo nie o to mi chodzi , ale chyba jednak SIĘ DA ??? co ty na to ??? ok kwestia uciekania, to co z hobby sportem, pasją , sposobem spędzania czasu itd. ? jak ima się dogłębna praca z sobą do tych rzeczy ??? Pieniądze jako narzedzie,atrybut moze dać poczucie spokoju i moc sprawczej, oczywiscie nie neguje wazności kwesti emocji no ale kurcze gdzies musi byc balans miedzy materią a duchem i jednoczesnie odnalezc pomysł na siebie , wdzieczność i ambicja , wiem ze sam coachujesz i znasz temat ale obczaj to moze, mi troche otworzyło oczy by jednak w kwestiach doczesnych nie mówić NIE i tak samo w w duchowosci inaczej się krzywdzimy , tak ? nie lubie fanatyzmu heh https://www.facebook.com/watch/?v=496398844221707

    1. Dariusz

      No pewnie, nie tylko CR7 gra na światowym poziomie i ma rodzinę. Messi, Djokovic, Federer też mają. Oczywiście, że się da! A kto mówi, że się nie da? Po prostu tenis nie był moją prawdziwą pasją jak się okazało. Gdyby był moją życiową pasją, to wszystko można pogodzić nawet żonę, dwójkę dzieci i bycie poza domem przez 30 tygodni w roku. Chociaż jak mówimy o wybitnych sportowcach to oni zakładali rodzinę jak już byli na bardzo wysokim poziomie, a nie wtedy, kiedy dopiero tam dochodzili.

      Jeżeli intuicyjnie czujesz co chcesz robić i to płynie głęboko z Twojego serca to musisz to robić. Jak nie będziesz tego robił, to nie będziesz spełniony. To co jest zapisane w Tobie musi wyjść na wierzch, inaczej zawsze będzie jakiś niedosyt w życiu.

      Oczywiście, że musi być balans między materią, a duchem, ale dzisiaj żyjemy w czasach, gdzie tego balansu kompletnie nie ma. Zdecydowana większość ludzi żyje w umyśle, a przez to bardziej w materii. Nie żyje nawet w swoim ciele i nie potrafi odbierać sygnałów, które ciało wysyła, a co dopiero serce. Jak dobrze wiemy pole elektromagnetyczne serca jest dużo większe od pola umysłu i to zawsze serce/intuicja/dusza będzie w stanie dużo więcej. Umysł to wspaniałe narzędzie, ale ograniczone. Dusza/serce/intuicja tych ograniczeń nie ma. Ja też jestem w ciągłym procesie i ciągle rozwijam się w tym zakresie.

      Jak nawiązujesz kontakt z duszą to na poziomie materialnym wszystko zaczyna się układać. Masz zdrowie, relacje, rodzinę, pieniądze, spełnienie zawodowe. Wszystko to, co z natury jest w Tobie zapisane, a do tego przychodzi to do Ciebie bez wysiłku. Niestety niewielu ludzi na tej planecie tak potrafi.

      A jeśli chodzi o Kamila Bełza czy o kogokolwiek innego to sformułowania typu „Ten program zrobi absolutną rewolucję w Twoim życiu” kompletnie już do mnie nie trafiają. Jedyna osoba, która może zrobić rewolucję w Twoim życiu to Ty sam. Rozwój osobisty czy duchowy jest super jako inspiracja, ale połączenia ze swoją intuicją/sercem/duszą nie można szukać u kogoś innego, tylko w środku u siebie. Trzeba nauczyć się odczuwać swoje ciało i przede wszystkim praktykować z nim. Jeżeli Kamil robi to, co kocha i sprawia mu to ogromną przyjemność to gratulacje dla niego!

      A jeszcze jeśli chodzi o mentorów, to tak, jeżeli już chcesz szukać inspiracji, wiedzy na zewnątrz, a nie w sobie, to od autentycznych osób, które są spójne, które żyją w zgodzie z tym o czym tak pięknie mówią. Ja jestem zdrowy, mam wspaniałe relacje z żoną i z dziećmi, coraz lepiej odczuwam swoje ciało oraz nawiązuję kontakt z duszą, podwyższam swoje wibracje, radzę sobie z emocjami, ciągle poszerzam swój poziom świadomości itd. itp. W tych dziedzinach chętnie pomagam, ponieważ jest to mi bardzo bliskie i wykonałem w tych obszarach ogrom pracy.

Leave a Comment